Z Jerzym Engelem, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski, wiceprezesem PZPN i szefem Wydziału Szkolenia, o wyborze asystenta Leo Beenhakkera, rozmawia Rafał Romaniuk
Od dwóch tygodni wszyscy emocjonowali się wyborem asystenta Leo Beenhakkera. Ostatecznie został nim Rafał Ulatowski. Czy to jednak ma znaczenie, skoro i tak o wszystkim decydować będzie Leo?
Założę się, że jeśli zapytałbym pana o nazwiska asystentów pierwszych trenerów czołowych reprezentacji, miałby pan poważne problemy. Zresztą każdy by miał, bo to pierwszy trener odpowiada za wyniki. Beenhakker dobrał sobie takich ludzi, jakich chciał.
To Ulatowski będzie następcą Leo? Taką opcję lansował Antoni Piechniczek, który domagał się, by asystent Beenhakkera przejął po nim w przyszłości reprezentację.
Spokojnie, nikt przecież nie powiedział, że Ulatowski automatycznie przejmie pierwszą reprezentację. Nie wiadomo, co będzie za rok, dwa czy cztery lata. Decyzja będzie podejmowana wtedy, a nie teraz. Na razie trenerem jest Leo Beenhakker.
Stwierdził Pan, że Beenhakker dobrał sobie takich ludzi, jakich chciał. A jeszcze niedawno Pan, Grzegorz Lato i Antoni Piechniczek uderzaliście pięścią w stół i mówiliście: koniec samowoli Leo. Nagle jednak umilkliście. Dlaczego?
Każdy selekcjoner ma ten przywilej, że może dobierać takich współpracowników, jakich chce. I tak jest też w przypadku Beenhakkera. Przecież mówiłem już, że to on odpowiada za wyniki.
To po co było robić aferę i mówić, że Beenhakker będzie musiał sobie dobrać współpracowników z listy zaproponowanej przez PZPN? Nie pozbyliście się też menedżera Jana de Zeeuwa. Krótko mówiąc: Leo postawił na swoim.
Zasugerowaliśmy, żeby Beenhakker przemyślał pewne sprawy. Bo skoro wszyscy widzieliśmy, jakie były wyniki i gra podczas Euro, to zaproponowaliśmy zmiany. Powiedzieliśmy selekcjonerowi, że może warto skorzystać z polskich fachowców, których mamy równie dobrych jak ci z Holandii. Jednak pozostawiliśmy trenerowi wolną rękę.
A po co zażądaliście od Beenhakkera raportu? Komu jest to potrzebne?
Na pewno nie nam.
Nie? A komu w takim razie?
Przede wszystkim Leo Beenhakkerowi. Po to, by nie popełnił już tych samych błędów. Jest to dokument, z którego będzie korzystał kolejny selekcjoner. Proszę zobaczyć, jak to wygląda w innych reprezentacjach. Trener Piotr Nowak, który będzie prowadził reprezentację USA w turnieju olimpijskim, zadzwonił do mnie z pewnymi pytaniami. Ponad godzinę rozmawialiśmy o tym, jakie są zagrożenia wynikające z uczestnictwa w turnieju w Azji. I po to właśnie ma powstać raport. W momencie, gdy zajdzie choćby potrzeba gry w turnieju na kontynencie, na którym występowaliśmy już w przeszłości, będzie do czego wrócić.
Jak, zdaniem szefa Wydziału Szkolenia, uzdrowić polską piłkę?
Najważniejsze to zapewnienie trenerom szkolącym młodzież godnych zarobków. Przekazaliśmy do Ministerstwa Sportu projekt będący częścią wprowadzenia tzw. karty trenera. Beznadziejne zarobki to główna przyczyna upadku polskiej piłki. A ten upadek nie nastąpił rok czy dwa lata temu. Sytuacja trwa od co najmniej dwudziestu lat. Mniej więcej tyle trwa bowiem pełne szkolenie młodego człowieka. Musimy się więc cofnąć i pomyśleć, co się stało przez tak długi okres.
A może trenerzy są niedouczeni i źle szkolą młodych piłkarzy? Reprezentacje do lat 19 czy 20 rywalizują z innymi drużynami europejskimi jak równy z równym. Jednak potem zatrzymują się w rozwoju. Dlaczego?
Trenerzy grup młodzieżowych przygotowują zespoły, a nie szkolą zawodników indywidualnie, jak ma to miejsce na przykład w Hiszpanii. I stąd biorą się zwycięstwa naszych młodych drużyn. Trudno jednak doszukać się w tych grupach indywidualności. To największy problem.




























No user commented in " Engel: Beenhakker dobrał takich ludzi, jakich chciał "
Follow-up comment rss or Leave a TrackbackLeave A Reply