Próbował już podbić Niemcy, Anglię, Włochy i Hiszpanię. Za każdym razem z podobnie marnym skutkiem. Czy Cypr to dla Kamila Kosowskiego (31 l.) idealne miejsce - zastanawia się Super Express.

“Nie ma co się wymądrzać, to nie jest najsilniejsza liga świata. Ale jestem tutaj, bo znów chcę czerpać radość z gry w piłkę”.

Kiedy pół roku temu przechodził z Wisły do FC Cadiz, wydawało się, że nic więcej do szczęścia mu nie potrzeba. Zamieszkał nad Oceanem Atlantyckim i grał w klubie, z którym miał walczyć o awans do hiszpańskiej ekstraklasy. Czar szybko prysł, a Cadiz zamiast awansować do Primera Division, spadł do trzeciej ligi. Gra na tym szczeblu rozgrywek byłaby dla “Kosy” upokorzeniem, więc natychmiast zaczął szukać nowego klubu. Tyle że Cypr to przecież też III liga - europejska.

W Nikozji zarobi 400 tysięcy euro za sezon. Dwa razy więcej niż dostałby w Krakowie. Na dodatek, podpisując 2-letni kontrakt, “Kosa”… przeszedł do legendy. APOEL, który ma na koncie 19 tytułów mistrza Cypru, nazywany jest właśnie Legendą.