Radosław Matusiak walczy o powrót do ataku reprezentacji Polski i Heerenveen. Niestety prawdopodobnie czeka go kolejny sezon na ławce rezerwowych, bo nie jest w stanie wygrać konkurencji z Holendrem Geraldem Sibonem - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Ostatnie tygodnie to dla Matusiaka prawdziwa trauma. Kłopoty rodzinne to jedno, ale gwoździem do trumny była decyzja Leo Beenhakkera, który nie zabrał go na EURO 2008.
Od tego czasu zaczęła się jazda w prasie ze mną. Zostałem potraktowany nie fair. Chciałbym teraz odciąć się od tego, wolałbym nie istnieć w mediach - mówi nam piłkarz.
Podczas środowego sparingu z Iraklisem Saloniki Polak ani razu nie stworzył zagrożenia pod bramką rywali. - Ma grać w polu karnym, nie bawić się w rozgrywanie, strzelać, grać szybciej - mówi nam norweski szkoleniowiec.

Niestety na czwartkowym treningu Matusiak odstaje od reszty, jest wolniejszy, podaje niezbyt dokładnie. Nie nadąża za szybkim Bonaventure Kalou. Koledzy mają do niego pretensje. Nie jest to najlepsza wróżba na przyszłość dla reprezentanta Polski.

(Przegląd Sportowy)