Temat Euzebiusza Smolarka był w hiszpańskich mediach „wiecznie żywy” od zakończenia rozgrywek w Primera division w maju. „Czas Polaka w Santander minął” - napisała „Marca”. „Droga Smolarka jest ostatnio znaczona niepowodzeniami. Zawodził w Dortmundzie, nie spełnił oczekiwań w Santander, nie popisał się w finałach Euro 2008. Nie chodzi tylko o skuteczność, ale też o styl gry. Jeśli piłkarz w trakcie meczu przeprowadza jedną lub dwie udane akcje, to coś jest nie tak. To największy obecnie personalny problem prezydenta klubu Francisco Perni”. Zdaniem Hiszpanów 4 bramki w 33 meczach ligi to „kompletna ruina” – pisze „Sport”

Niemal rok mija od chwili, gdy prezydent Pernia bronił Smolarka przed komisją dyscyplinarną po tym, jak Ebi w debiucie w meczu z Barceloną „przejechał po kościach” francuskiego obrońcy Erica Abidala i zarobił czerwoną kartkę. Teraz robi wszystko, by Smolarka się pozbyć.

Racing bogatym klubem nie jest. Musi piłkarzy sprzedawać, aby móc dokonywać zakupów. Przed rokiem sprawę załatwił transfer Serba Nikoli Żigicia za 15 mln euro do Valencii. Teraz o takiej kasie nie ma mowy. Poza Smolarkiem klub próbuje sprzedać także Argentyńczyka austriackiego pochodzenia Aldo Duschera. Zainteresowane nim były Olympiakos i Panathinaikos, które skłonne były wyłożyć 4 mln euro za rozwiązanie umowy obowiązującej jeszcze rok. Ale Duscher - jak Smolarek - nie chce opuszczać Hiszpanii.

(Super Express)