W zagranicznych klubach polscy piłkarze rzadko strzelają gole. Już od dawna najbardziej cenieni są nasi bramkarze - czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Liczbę Polaków europejskich klubach miało zwiększyć przyjęcie naszego kraju do Unii Europejskiej. Tak zapowiadali zagraniczni menedżerowie, penetrujący rynki wschodnie. Rzeczywiście kilku zawodników więcej wyjechało za granicę. Polskich piłkarzy jest pełno, tak jak hydraulików czy ślusarzy. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do naszych innych emigrantów, piłkarze zazwyczaj nie są cenieni.

Właściwie od połowy lat 80-tych, czekamy na Polaka, który tak jak kiedyś Zbigniew Boniek odgrywałby czołową rolę w silnym europejskim klubie. W międzyczasie pojawiło się kilku graczy przyzwoitego europejskiego formatu, jak choćby Roman Kosecki (Atletico Madryt), Marek Koźmiński (Udinese), Jacek Bąk (Lens) czy Piotr Świerczewski (Bastia, Marsylia). Dzisiaj brakuje polskich piłkarzy grających choćby na tym poziomie.

(Przegląd Sportowy)